
Reprezentacja Polski pokonała w towarzyskim spotkaniu Bułgarię 2:0. Bramki dla podopiecznych Franciszka Smudy strzelali: Jakub Błaszczykowski w 41 oraz Robert Lewandowski w 62 minucie spotkania.
Rozgrywane na trudnym boisku przy Konwiktorskiej w Warszawie spotkanie reprezentacji Polski przyniosło wiele emocji, a strzelane bramki można by obdarzyć nie jednym spotkaniem. Mając korzystny bilans spotkań z reprezentacją Bułgarii podopieczni Franciszka Smudy chcieli podtrzymać dobrą passę. Sztuka ta im się udała, a pewne zwycięstwo pomoże uwierzyć we własne możliwości, i mieć nadzieję na zbudowanie silnej reprezentacji, która z powodzeniem będzie walczyć na polsko-ukraińskich mistrzostwach Europy.
Grająca przed własną publicznością reprezentacja Polski wystąpiła w kontrowersyjnych granatowych strojach, które nie zbudzały zachwytu zarówno oglądającym jak i kibicom zasiadających na trybunach przy Konwiktorskiej. Mimo nieprzychylności strojów drużyna selekcjonera poważnie potraktowała towarzyskie spotkanie i zdecydowanie wywalczyła korzystny rezultat z wyżej notowanym rywalem. Bramki w spotkaniu padały będących w dobrej formie zawodników z Jakubem Błaszczykowskim i Robertem Lewandowskim na czele.
Pierwsze minuty środowej rywalizacji przebiegały w spokojnym tempie, a toczona gra w środkowej strefie boiska pozwalała na kontrolowanie dostępu do własnej bramki przez obydwa zespoły. Jednak pierwsi postanowili zaatakować biało-czerwoni, którzy już w 5 minucie stworzyli dogodną sytuację do zdobycia gola. Jednak składką akcję biało-czerwonych prawą stroną boiska zdołali strzał Dariusza Dudki skutecznie zablokować bułgarscy obrońcy.
Upływające minuty nie przyniosły zmiany rezultatu, a tocząca się rywalizacja w środkowej części boiska mogla być doskonałym taktycznym przeglądem dla trenera możliwości swojego zespołu. Kolejną groźną sytuację w spotkaniu stworzyli goście, którzy w 26 minucie gry mogli objąć prowadzenie, po nie udanym wyjściu z bramki Tomasza Kuszczaka, który nie był w stanie zażegnać groźnie wyglądającego strzały snajpera Manchesteru United. Jednak lecąca obok bramki futbolówka napędziła wielkiego stracha polskiemu zespołu.
Taka sytuacja podziałała mobilizująco na biało-czerwonych, którzy w ostatnich 5 minutach pierwszej połowy postanowili mocnej zaatakować bramkę przeciwnika. Na efekty nie trzeba było długo czekać gdyż już w 41 minucie rozpoczynająca się od polskiego bramkarza akcja znalazła swój finał w bramce Bułgarów po znakomitym uderzeniu pomocnika Borussii Dortmund, Jakuba Błaszczykowskiego. Grając z polotem i większym zaangażowaniem polscy piłkarze byli bliscy pokonania reprezentantów Bułgarii przez przerwą.
Akcja miała miejsce w ostatniej minucie gry, kiedy to po składnej akcji prawą stroną boiska i zagraniu Jakuba Błaszczykowskiego piłka trafiła do niepilnowanego pomocnika Rubina Kazań, który mocnym strzałem posłał futbolówkę w słupek. To była ostatnia akcja polskiej drużyny przed końcowym gwizdkiem sędziego w pierwszej połowie.
Druga część rywalizacji pomiędzy biało-czerwonymi, a reprezentacją Bułgarii przebiegała w wyrównanych okolicznościach. Jednak na samym jej początku mocniej postanowili zaatakować Bułgarzy, którzy nie mając nic do stracenia s\chcieli odrobić straty z pierwszej połowy. Tak się jednak nie stało, gdyż kontrolująca przebieg zawodów reprezentacja Polski nie odpuszczała do klarownej sytuacji pod własną bramką.
Grająca zdecydowanie oraz z wielkim zaangażowaniem drużyna Franciszka Smudy była w stanie ukąsić po raz drugi. Bramkową akcję biało-czerwoni przeprowadzili w 72 minucie gry z udziałem dwójki Błaszczykowski Lewandowski. Znakomitym przeglądem pola wykazał się pomocnik Borussii Dortmund, który fantastycznie obsłużył napastnika Kolejarza, a ten będąc sam na sam z bramkarzem skutecznie umieścił futbolówkę pod poprzeczką bułgarskiej bramki.
Ostatnie minuty towarzyskiego pojedynku przebiegały w spokojnym tempie, a kontrolująca boiskowe wydarzenia reprezentacja Polski nie pozwoliła na wkradnięcie się odrobiny nerwowości i wywalczone zwycięstwo nie podlegało żadnej dyskusji. Odniesiony triumf nad reprezentacją Bułgarii był trzecim zwycięstwem z rzędu podopiecznych Franciszka Smudy oraz pierwszy na polskiej ziemi. Miejmy tylko nadzieję, iż lubiany przez media oraz fanów polski szkoleniowiec zdoła przygotować polską reprezentację na zbliżającą się wielkimi korkami najważniejszą imprezę w historii polskiej piłki, której wspólnie z Ukrainą będziemy gospodarzami.
3 marca 2010 roku ul. Konwiktorska w Warszawie
Towarzyskie spotkanie Polska – Bułgaria 2:0 (1:0)
Jakub Błaszczykowski 41, Robert Lewandowski 72.
|