Dla kibica
Sąd nad Janasem
Dziś wróg publiczny numer jeden w Polsce nazywa się Paweł Janas. Selekcjonera przegranej reprezentacji narodowej obarcza się winą za katastrofalną postawę drużyny na mundialu – mecz z Ekwadorem, błędy popełnione podczas selekcji – brak w drużynie miejsca dla Frankowskiego, Dudka, Kłosa i Rząsy, a także marne pojęcie o taktyce, wrodzoną gburowatość i inne różnego rodzaju wady i przywary charakteru. Jak znam polską rzeczywistość, to niebawem odezwą się głosy, że jeszcze przed wyjazdem reprezentacji do Niemiec ktoś widział Janasa w Pułtusku, Klwowie, czy Sulencinie (niepotrzebne skreślić), gdy ten wychodził z piwnicy z kradzionymi wekami...
Nie mam zamiaru bawić się w adwokata diabła, ale Pawłowi Janasowi należy się rzetelna i – przede wszystkim – obiektywna ocena jego pracy. Choćby przez wzgląd na wygrane, w znakomitym zresztą stylu, eliminacje do trwających właśnie Mistrzostw Świata.
Paweł Janas to człowiek odważny
Już podczas powołań nie bał się podjąć trudnych, kontrowersyjnych i mało popularnych decyzji, za jakie należy uznać pozostawienie w kraju Frankowskiego i Dudka. Teraz ocenia się, że to był jego ewidentny błąd, wręcz sabotaż. Proszę zatem pokazać mi trenera, który świadomie osłabia prowadzony przez siebie zespół, nie wysyłając powołań do najlepszych zawodników... Nie ma takiego! A jeżeli nawet by się znalazł, to jego miejsce byłoby nie ma ławce trenerskiej, a w zakładzie psychiatrycznym o zaostrzonym rygorze. A Janasa o pomieszanie zmysłów nie podejrzewam. „Pawka” uznał – do czego zresztą miał pełne prawo – że ani Dudek, ani „Franek” tej kadry nie zbawią. I miał rację! Przy całej sympatii dla bramkarza Liverpoolu, czy jest mecz, który swoimi interwencjami wygrał on dla Polski? Nie pamiętam... Frankowski natomiast od ponad pół roku nie zdobył gola ani w drugiej lidze angielskiej, ani w kadrze. Nawet grając przeciwko takim rywalom, jak Wyspy Owcze.
Na bakier z mediami
Inny zarzut wobec selekcjonera, to brak komunikatywności i słabe kontakty z mediami. Rzeczywiście, to może być zarzut. Pełniąc funkcję publiczną, a w czasie Mistrzostw Świata nawet najbardziej eksponowaną w państwie, należy umieć współpracować i doceniać rolę mediów. Janas nie umiał i teraz sam najbardziej przez to obrywa. Śmiem twierdzić, że gdyby wzorem prowadzącego kadrę na przełomie ubiegłego i obecnego stulecia Janusza Wójcika, Janas umiał ugościć i napoić zaprzyjaźnionych dziennikarzy, jego wizerunek w mediach – bez względu na wyniki drużyny – byłby przedstawiany w bardziej pozytywnym świetle.
Gdzie profesjonalizm?
Miałem okazję zasiąść na trybunach Arena Auf Schalke podczas meczu z Ekwadorem. I nie za styl, jaki zaprezentowali nasi gracze, ale za ich zachowanie przed meczem, mam największy żal do Janasa. Kiedy na półtorej godziny przed rozpoczęciem spotkania wyszli zapoznać się z płytą boiska, zachowywali się, jak grupa licealistów na wycieczce. Kamery video, zdjęcia z komórek, pozdrawianie znajomych na trybunach. To wszystko nie miało nic wspólnego z zachowaniem profesjonalnego piłkarza przed ważnym meczem. Janas nie zaprowadził wtedy wśród swoich podopiecznych porządku. Pozwolił im się w tak oryginalny sposób „odstresować”. Efekt: czkawka męcząca wszystkich do dziś i przedwczesne pożegnanie z mundialem.
Ten nie popełnia błędów, kto nic nie robi
Kiedy już ostygną gorące głowy, dziś nawołujące do publicznego linczu selekcjonera, warto sobie o tym mądrym powiedzeniu przypomnieć. W 1976 roku Kazimierza Górskiego zwolniono po wywalczeniu wicemistrzostwa olimpijskiego. Dwa lata później Jacek Gmoch stracił posadę selekcjonera, bo Polska zajęła „tylko” piąte miejsce na mistrzostwach w Argentynie, a w 2002 roku Jerzy Engel wyleciał z roboty, bo nasi nie wyszli z grupy w Korei, choć wprowadził nasz zespól do mundialu po szesnastu latach posuchy.
Warto dwa razy pomyśleć, by nie popełnić jeszcze raz tego samego błędu. Tym razem w stosunku do Pawła Janasa. Bo jeżeli się spojrzy na pozycję jaką mają polscy piłkarze w swoich zagranicznych klubach, poziom polskiej ligi, korupcję i bagno, w których grzęźnie nasz futbol, już sam awans do turnieju w Niemczech należy postrzegać jako wielki sukces.
Janas zaryzykował i przegrał, ale z pewnością zasłużył na drugą szansę. W przeciwieństwie do skostniałego grona wiecznie zadowolonych z siebie szefów Polskiego Związku Piłki Nożnej z „notorycznie uśmiechniętym Misiem” Listkiewiczem na czele. Ich czas już minął. I to ich dymisji, a także skorumpowanych i niekompetentnych działaczy terenowych, powinni żądać wszyscy krzyczący dziś „łowcy głów”. A Janasowi dajcie pracować, albo odejść, ale w spokoju. Przez trzy i pół roku pracy z kadrą z pewnością na to zasłużył.
Piotr Dobrowolski Radio Rekord FM Radom
P.S. Na moją ocenę pracy selekcjonera Pawła Janasa nie miało wpływu zwycięstwo Polski nad Kostaryką. W tym meczu biało – czerwoni zagrali na poziomie porównywalnym ze spotkania z Ekwadorem, czyli słabo. Tyle, że rywal był jeszcze słabszy...
» Gdzie ci mężczyźni?
- Jakub Białek » Liga Mistrzów... bez Mistrzów
- Maciej Halikowski » Czy pieniądze to aby na pewno nie wszystko?
- Sebastian Nawrocki » Spalone polskie talenty
- Sebastian Nawrocki » FIFA 10 - zapowiedź gry nowej generacji
- pLawi » Delektujmy się połówką
- Nika » Co dalej z Lechem?
- Cichy » Szanse Lecha na awans
- pLawi » FIFA 09 - recenzja
- Łukasz Pęksyk » W tym sezonie królować będzie brazylijskie Ka-Pa-Ro i włoskie catenaccio
- pLawi » Legia Warszawa: konflikt wciąż trwa...
- pLawi » Po co nam Roger?
- Łukasz Pęksyk » Dziwne przypadki Jacka Kosmalskiego
- Michał Kamiński » Czar złudzeń w Realu Madryt
- Patryk Cebula » Co sie dzieje z PSG?
- Patryk Cebula » O reprezentacji wierszem
- » Sąd nad Janasem
- Piotr Dobrowolski » Zmierzch gwiazd
- pLawi » Najkrótszy dowcip świata
- RedActor |
|

|
|
Zobacz także »
Zobacz listę najlepszych klubów fitness i siłowni w ponad 130 polskich miastach. Dowiedz się więcej o ich wyposażeniu, usłuchach i lokalizacji. Największa w Polsce mapa klubów fitness:
|
|